Dlaczego ludzie są takimi dupkami?

 

Jak często zadajesz sobie to pytanie?

Ja słyszę je coraz częściej z ust sfrustrowanych znajomych i zmęczonych fejsbukiem użytkowników.


Odpowiedź jest banalnie prosta.




Stopień  dupkowatości jaką dostrzegasz w danym człowieku jest proporcjonalny do poziomu jego inteligencji społecznej.

A to oznacza, że tak naprawdę ludzie są generalnie spoko. I nie chcą robić ci na złość.

Zwyczajnie nie potrafią się z tobą komunikować.

 

 

Zamiast doradzać, mądrzą się.

Zamiast gratulować, wytykają błędy.

Zamiast okazywać troskę, traktują cię jak intelektualną amebę.

 

To nie jest miłe. I to nie twoja wina.

 

Na szczęście nie musisz cierpieć w milczeniu.

 

Oto 4 sposoby na poradzenie sobie z najpoważniejszą przyczyną frustracji XXI wieku.

 

 

WYJDŹ Z OBLĘŻONEJ TWIERDZY

 

Nie wszyscy są przeciwko tobie. Kierowca autobusu zwyczajnie nie zauważył, że biegniesz na przystanek. Kiedy chłopak opowiada o znajomej trenującej judo, to nie nie znaczy że ma cię za grubą leniwą bździągwę. 

 

I naprawdę, nikt umyślnie nie chowa twojego kubka w pracy.

 

Nie zakładaj, że ludzie mają wobec ciebie najgorsze intencje. Zaakceptuj ich ułomność, gorsze dni czy zwyczajną nieumiejętność w okazywaniu emocji. To oszczędzi nerwów tobie i twojemu kotu.

 

 

 

USUŃ BELKĘ 

 

Doskonale pamiętasz wszystkie chwile w których sam umyślnie spaprałeś komuś dzień, prawda?

 

Prawdopodobnie dwa razy częściej robisz to bezwiednie.

 

Wiem po sobie. Ile razy zapomniałem o jakiejś prośbie, nie odpisałem na maila albo odrzuciłem połączenie. A przecież nie jestem wredną małpą. Za to czasami jestem zmęczony/zajęty/skupiony na czymś innym.

 

Ale dla ciebie będę nieodpisującym na wiadomość kretynem.

 

NIE DUŚ TEGO 

 

Kiedy czujesz, że ktoś zachowuje się wobec ciebie jak dupek, powiedz mu o tym.

 

Tak po prostu.

 

Powiedz mu o tym co czujesz w komunikacie "ja". Może on po prostu nie wie, że jego ton głosu czy komentarze do twojej pracy  odreagowujesz potem na innych czy, Boże zmiłuj się, na mężu.

 

Czasami naprawdę warto rozmawiać. 

 

CZEGO OCZY NIE WIDZĄ 

 

Przez tego przeklętego fejsbuka rozpadła się już niejedna przyjaźń.

 

 

 

Znam człowieka od podstawówki, żona jest, dziecko jest, wydaje się niby porządny koleś, a jak poczytam jego posty to nic tylko kaftan.

 

Inny z kolei już któryś raz emigruje z kraju (tylko wirtualnie, jak się okazuje) bo nie może wytrzymać tyranii. A zdjęciami bobasów koleżanki z liceum mógłbym wytapetować mieszkanie.

 

Oglądasz, denerwujesz się, rzucasz zgryźliwe komentarze.

 

Myślę, że wiele zawałów dałoby się uniknąć, gdyby ludzie wiedzieli o możliwości ukrywania postów na fejsie. 

 

Nie musisz usuwać irytujących kolegów z pracy ze "znajomych". Zwyczajnie wyłączasz "obserwowanie" i żyjesz dalej w błogiej nieświadomości ich traum i rozterek.

 

 

 

A jeśli będziesz kiedyś ciekaw co u nich słychać - dwa kliknięcia i ich profil stoi przed Tobą otworem. 

 

 

Podsumowując. 

  

Kiedy następnym razem będziesz chciał sprzedać komuś fangę w nos, po prostu powiedz mu co czujesz, albo - w ostateczności - zignoruj go mając w pamięci swoje własne upierdliwe komentarze i działania.

 

Myślisz, że szaleństwem będzie założenie, że wszyscy ludzie są OK a każde chamskie zachowanie wynika z ich nieogarnięcia a nie złośliwej woli?

 

Możliwe. Ale ja wolę mieć przechył w tę stronę, niż w przeciwną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz