4 czarne dziury internetu, czyli jak marnuję czas w sieci

 

Trzeba to powiedzieć głośno: Marnujemy gigantyczne ilości czasu. 

Kiedy nie masz planów na weekend a twoje łącze działa sprawnie, internet prawdopodobnie zeżre twój dzień. Nie przejmuj się - mam tak samo. Dziś chcę się pochwalić na czym marnotrawię sobotni dzionek. Oto lista moich małych guilty pleasures.





KissCartoon.me

http://kisscartoon.me/ 

 

Owszem, kreskówki. 

 

 

Większość ludzi w naszym wieku ogląda kilka seriali jednocześnie. Ja mam to szczęście, że wszystkie oglądam z Żoną. A wspólnego wieczornego relaksu z Daredevilem czy wśród Wikingów nie traktuję jako marnowania czasu.

 

Co innego kreskówki. 

 

Każdy odcinek to jak powrót do dzieciństwa. Kiedy z głośnika (jednego, bo drugi spaliła świeczka) dobiega czołówka Batmana - czuję w nozdrzach zapach farby świeżo kupionego komiksu. Relaksik, nostalgia i Gotham City. Czegóż chcieć więcej?

 

Może jest w tym coś nienormalnego, że dorosły facet ogląda kreskówki. 

 

Ale - szczerze - nie jaram się samochodami, nie śledzę zmagań piłkarzy - myślę, że mogę sobie więc pozwolić na takie małe dziwactwo. 

 

 

Sudoku i 2048

 

 

Ta zmora opanowała mój telefon.

 

 

Na sudoku mam zgrabną wymówkę. Mój upośledzony matematycznie umysł potrzebuje jakiegoś liczbowego wysiłku. Inaczej przestaną mnożyć w zakresie 100. 

 

A zatem trzepię to sudoku w każdej wolnej chwili. W windzie, na przystanku, przy goleniu. Dzięki Bogu w aplikacji jest zegar - widać ile czasu zżera mi wysilanie mózgowia.

 

Druga zabawka to 2048. To mała logiczna gierka uzależniająca bardziej niż marihuana, THC i bajaderki. Wrzucam linka, ale uczciwie ostrzegam - wchodzisz na własną odpowiedzialność!


 

Pisałem kiedyś o tym, że trzeba poznać język internetu aby nie utonąć w jego czeluściach. Zwłaszcza, jeśli na co dzień pracujesz z ludźmi urodzonymi w epoce Kwaśniewskiego. 

 

 

Pisanie, że jesteśmy kulturą obrazkową jest truizmem. Zamiast pisać długi komentarz pod postem, wklejam dziś mema. 

Jeden mem mówi więcej niż tysiąc słów :)

Może dlatego wolne chwile spędzam na stronach typu 9gag. Polskie odpowiedniki jakoś mnie nie kręcą. 

 

Poza tym, przeglądanie memów traktuję trochę jak przegląd informacji z całego świata. Spróbuj - to dużo lepsze niż wertowanie portali internetowych!

 

WIKIPEDIA

 www.wikipedia.org

 

 

Jestem pod ogromnym wrażeniem tego portalu. 

 

Na angielskiej wikipedii jest ponad 5 milionów haseł. 

 

Ta strona nie tylko ratuje życie studentom, jest też niezłym czasopochłaniaczem. 

 

Ja zwykle zaczynam od czyjejś biografii. Od linku do linku przechodzę pomiędzy nadanymi orderami, krajami pochodzenia i dziwnymi pojęciami z których wymową mam problem. 

 

Wiele osób dziś lekceważy to miejsce. Każdy chyba jednak przyzna, że w zalewie śmieciowego contentu, to wikipedia pozostaje oazą spokoju, gdzie dyskusje są merytoryczne a użytkowników łączy więcej niż dzieli.

 

OK, są cztery.

 

Ale tak naprawdę, jest pięć.

 

Piątym pochłaniaczem czasu jest ten blog. 

Jasne, czytam też inne blogi. Ale najchętniej sięgam po moje stare teksty.

 

Można to nazwać narcyzmem czy jakkolwiek inaczej - ale mi to nie przeszkadza. 

 

Po prostu lubię czytać to co napisałem - na Teutatesa - przecież właśnie po to założyłem tego bloga! (no i dla szmalu i sławy). 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz