Czy potrzebny mi pomnik smoleński?

Rodziny ofiar swoje, ratusz swoje, Jarek swoje.
A czy mi ten pomnik jest do czegoś potrzebny?




 

Żeby odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule muszę zastanowić się nad dwiema kwestiami: potrzebą i celem.

 

O to czy ludzie chcą pomnika zapytał ostatnio CBOS. 

 

Ja w statystyki nie wierzę, dlatego mówię za siebie.

 

 

 

POTRZEBA

Jutro minie 5 lat od 10 kwietnia. Pamiętasz, co robiłeś kiedy dowiedziałeś się o katastrofie? 

Ja robiłem dokładnie to co teraz: siedziałem w BNie.

 

Naraz pisze do mnie Tomuś: "Prezydent prawdopodobnie nie żyje". 

A cóż on pieprzy znowu, myślę sobie. Wczesny ranek więc chyba jeszcze trzeźwy chodzi. 

 

Niezmieszany wróciłem do wertowania kodeksu dyplomatycznego. Jednak po chwili zauważyłem, że czytelnicy jeden po drugim wychodzą na korytarz. 

Wychodzę, dzwonię do Ojca, do narzeczonej, do Dźwiga. Wszędzie zajęte. 

 

Ludzie biegają, każdy z telefonem przy uchu. Nieduża grupka zebrała się przy kanciapie ochroniarzy i słucha radia. Zaczepiam jednego z umundurowanych panów i od niego dowiaduję się  co się stało.

 

Podchodzi do mnie znajomy doktor z Ukrainy. "To co panie Michale, wojna będzie". 

 

Idziemy we czworo pod Pałac Prezydencki.
A tam tłum i ludzie sprzedający małe znicze po 5 zł.

Potem pod sejm. Tam ciszej, palą się lampki, przystajemy w zadumie.

 

Pamiętam każdy kwadrans tamtego dnia. Wyryłem sobie w pamięci to co czułem, co widziałem i o czym rozmawiałem. Wiem, że kiedyś mój wnuk zapyta mnie o tamten dzień i chcę być przygotowany.

 

Nie będę opowiadał mu o tym w domu, siedząc na fotelu. Zabiorę go na spacer do tych miejsc, które pięć lat temu odwiedziłem z przyjaciółmi. Chciałbym w jednym z nich przystanąć na chwilę, pomodlić się i zapalić znicz. 

 

Czy za 40 lat będzie mnie obchodziło, że zrobię to pod Pałacem, pod Sejmem czy na pl. Piłsudskiego? Absolutnie nie. 

 

Pałac był rzeczywiście świadkiem wielu wzruszających momentów. Ale to też przed nim profanowano krzyż. Każde obchody rocznicy pod stojącym tam pomnikiem przypominałyby mi hordy dzikusów plujących na symbol wiary. I nie tylko mi. I nie tylko to.

 

A zatem - potrzebę mam. Chcę, żeby taki pomnik stanął i przypominał mi o tamtym dniu.

 

Chcę też, żeby wyglądał jak pomnik katastrofy, a nie kpina. Jak na tym zdjęciu poniżej.

 

CEL

 

Ale dlaczego właściwie warto o tym pamiętać?

O tragedii, śmierci kilkudziesięciu osób. Czy warto z każdą rocznicą rozdrapywać starą ranę?

 

Pamiętam jak od razu po katastrofie różni znajomi stawali się "nagle" starymi kumplami ofiar. Okazywało się, że byli kolegami tego i owego polityka, czy nawet przyjaciółmi niektórych działaczy. 

Niewykluczone, że czasem tak było.

 

Ale miałem i mam dalej wrażenie, że część osób odczuwała dziwną potrzebę pokazania światu swojej osobistej straty. "Wiesz, to był taki dobry człowiek, znaliśmy się od dziecka a teraz już go nie ma..."

 

Ja nie znałem osobiście żadnej z ofiar. Nie wiem, czy kogokolwiek z nich widziałem na oczy.
 

Jasne, że śmierć każdej z tych osób mnie smuci. Ale nie będę opłakiwał ich tak, jakby to byli moi bliscy. Bo nie byli. Koniec.

Stojąc pod pomnikiem będę wspominał tych, którzy zginęli. Ale nie tylko. 

 

Będę myślał o tym, jak katastrofa smoleńska wpłynęła na moich znajomych i przyjaciół. 

Jak stała się tematem, który żłobi głęboką bruzdę pomiędzy przedstawicielami skrajnych poglądów na temat jej przyczyn i przebiegu śledztwa. 

 

Jak zmusza mnie do bycia zdrajcą lub oszołomem, nie dając możliwości stanięcia z boku.

Taki, według mnie, powinien być cel budowy tego pomnika. 

On sam i historia jego budowy będą przypominały mi jak łatwo jest nas podzielić.



1 komentarz:

  1. 1. Kontrowersje w państwie, w którym jest wolność słowa, są nie do uniknięcia. Kontrowersje były wokół budowy innych pomników, np. powstania warszawskiego na pl. Krasińskich, albo krzyża na pl. Piłsudskiego. Pamięć wokół każdego ważnego wydarzenia historycznego kształtuje się w sporach i dyskusjach.

    2. Wydaje mi się, że pominąłeś kluczowy aspekt - pomnik jest potrzebny społeczeństwu, bo będzie służył do manifestowania pamięci w przestrzeni zbiorowej. Innymi słowy: każdy może na swój sposób pamiętać o tej tragedii i pomnik może mu nie być potrzebny, ale pomnik jest potrzebny NAM po to, by zbiorowość Polaków mogła oddawać hołd głowie państwa i elicie narodu. Takiego miejsca nie ma, bo nie może nim być cmentarz na Powązkach ani tablica w ścianie katedry polowej.

    B Dź

    OdpowiedzUsuń