Cały dzień nic nie zrobiłem

I znowu dzień minął a ty przełajdaczyłeś kolejne 12 godzin. Nie zrobiłeś tego co sobie założyłeś. Sumienie gryzie a strach przed "nieuchronnym" paraliżuje. Dałeś ciała po całej linii.

 

Masz tak?

 

No szczerze, tak między nami. Nie ma co udawać. Nie jesteś tytanem pracy. Ba! Bijesz rekordy w bezproduktywnym siedzeniu na dupce. Są dni, w czasie których nie możesz przepracować trzech godzin.
Zapewniam cię - nie jesteś zakałą ludzkości.

 

Choć sam sobie próbujesz to wmówić. I nic dziwnego.

Od dziecka musieliśmy "robić coś ze swoim życiem".

 

W szkole trzeba było zdobywać oceny, wkuwać do testów. Na studiach trzeba było zaiwaniać w kebabie, żeby zarobić na czynsz za pokój 2x3 metry. Teraz pracujesz na mieszkanie, samochód. Wakacje. 

 

Ludzie dookoła robią to samo. Posyłają dzieci na dodatkowe lekcje judo, sami uczą się języków i gry na flecie poprzecznym. 

 

To w skali makro. Ten pęd do działania, do robienia czegoś "z całym życiem" przekłada się na przymus codziennej harówy.

 

Jak wiele jest rzeczy, które musisz?  Które codziennie wiszą nad tobą?

 

Napisać magisterkę, znaleźć nowe mieszkanie, pomyśleć o wakacjach, kupić buty.
Lista "to do"jest jak hydra, odhaczasz coś a tu znienacka pojawia się kilka nowych zadań. I tak już będzie. Zawsze.

 

A tu zgrzyt. Zamiast czuć zapał do pracy i zakasywać rękawy - odpalasz kolejny odcinek serialu albo wbijasz następny level w Wiedźminie. Już kiedy klikasz play, wiesz, że poczucie winy będzie ścigało cię aż zmęczony rzucisz się na wyro, z nadzieją na więcej energii w kolejnym dniu.

 

Świadomość wiszących nad tobą zadań z którymi nie uporałeś się przez własne lenistwo może skończyć się depresją czy innym świństwem. Szukając motywacji sięgasz po motywacyjno-pierdu-gadki na you tubie. A minuty lecą. 

Doskonale cię rozumiem. Bo mam podobnie. Też trafiają mi się dni w czasie których robota leży odłogiem. 

 

Ale nie mam zamiaru ciąć się z tego powodu.

 

Jest milion sposobów na zorganizowanie swojego czasu pracy, tysiące stron i poradników na ten temat. I dobrze, bo dzięki nim nie stoimy w miejscu.

 

 

Warto jednak uświadomić sobie, że ciśnienie w którym żyjemy jest sztuczne. Sami je stwarzamy. 

 

Uświadomiłem to sobie w czasie rozmowy ze znajomą, która jest onkologiem. Leczenie raka w Polsce wygląda tak, że lekarz ma ograniczoną ilość lekarstw do rozdysponowania między zbyt dużą liczbę pacjentów. W praktyce, to od niego zależy długość życia chorego. 

 

Czaisz to? Decyzja o tym kto będzie żył, a kto umrze. To jest, cholibka, ciśnienie!

 

Jeśli nie przekonuje cię to, pomyśl, że brak twojej magisterki nie wpędzi nikogo do grobu. Oblany egzamin nie będzie powodem do łez czyjejś matki a przypalony obiad nikogo nie osieroci. 

 

Serio, wyluzuj. 

 

Nie musisz wszystkiego olewać sikiem koszącym, ale też nie traktuj każdego zadania jak "być albo nie być". 

 

 

Dobrym ćwiczeniem na wyluzowanie jest celowe nic-nierobienie. 

 

Zaplanuj sobie, że przez godzinę (równe 60 minut) nie będziesz robić nic. Po prostu posiedź sam ze swoimi myślami. Wyłącz radio, you tuba i wycisz telefon. Powspominaj wakacje, naukę jazdy na rowerze albo swoje pierwsze klocki lego.

 

Jeśli uda ci się wytrzymać całe 60 minut, będzie to najlepiej spędzona godzina od bardzo dawna. I gwarantuję - da ci więcej energii niż każda motywacyjna gadka .

 

9 komentarzy:

  1. Dobry tekst! Nie jestem pewny ale w ostatnim zdani powinno być chyba "I gwarantuję - da ci więcej energii /////niż///// każda motywacyjna gadka ."? Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za poprawkę! :)

      BTW, witaj w gronie blogerów!

      Usuń
  2. Przez 12h nie nic-nie-robiłem. Przez 12h każdą zaczętą pracę przerywałem yt, kwejkiem, wykopem i tak dalej. Problemem jest to, że nie potrafimy na NICZYM się skoncentrować. Nie potrafiłbym po prostu wysiedzieć przez 60minut. Tak samo jak pracę, tak i tę medytację pewnie przerwałbym wejściem na stronę ze śmiesznymi obrazkami

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikt nie mówił, że od razu się uda :)

      Ćwiczenie silnej woli jest cenne! Można sobie pomóc i np. wyjść do parku gdzie nie ma dostępu do netu. Nieszczęsnym użytkownikom smartfonów radzę zostawić telefon w domu.

      Usuń
    2. To idź na rower, a najlepiej wpakuj go na auto i wywal gdzieś pod miasto do lasu pojeździć. A jak nie masz roweru to idź połazić po lesie. Jeśli jest ładna pogoda taka jak teraz to gwarantuje Ci, że pomoże Ci to oczyścić głowę. Dotlenisz się i trochę zmęczysz na łonie natury a to dobrze działa.

      Usuń
  3. Potęga teraźniejszości :) bez sztucznego, zmanipulowanego pędu, nie wiadomo dokąd :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam słowa kolegi, które są bardzo trafne: "Dziś miał być dzień pisania doktoratu, zrobiłem wszystko oprócz pisania doktoratu. Dziwi mnie jedynie to, że mnie to jeszcze dziwi."

    B Dź

    OdpowiedzUsuń
  5. To mi się podoba :). Ludzie pędzam jak popierdoleni. DZieciaki wysyalja na milion kursow, chcą z nich zrobic jakiś geniuszów roboty które będą znały 5 języków 3 sztuki walki, 4 instrumenty. Ludzie pędzam na fb wrzucają zdjecie jak biegają jak odnoszą sukcesy. Może właśnie te media społecznościowe, które polegają tylko na chwaleniu się tak nas zapędzają do pędu. Każda godzina musi być wykorzystana, musisz coś robic umiec uczyć się. Jestes gruby sie odchudzaj, jestes szczuply chodz na silownie. Ucz się angielskiego, a jak nie to innego języku. Wieczny wyścig. Żeby był wyscig musi być rywal. Rywali mamy tyle ile znajomych an fejsie...

    OdpowiedzUsuń