Dlaczego nienawidzę Jarosława Kaczyńskiego?

Mój przyjaciel zadał sobie kiedyś to właśnie pytanie.
Dziś, kiedy w internecie króluje krzesło i szogun, postanowiłem na nie odpowiedzieć.




Bo nienawidzisz go, prawda?

Podpalacza Polski, kłótnika, karła który trzyma się władzy jak pijana małpa palmy, niszczyciela powszechnego porządku.

I, nade wszystko, jest taki niski i śmieszny.

Nie musi nic mówić, wystarczy że pojawi się na ekranie.

A nawet gdy tylko o nim wspomną zaczynasz ciskać bluzgami.

Jeśli tak jest - nie przejmuj się. Nie jesteś jedyny. Jest nas tysiące.

Podobnie jak tysiące jest tych, którzy nienawidzą Donalda Tuska, Janusza Palikota i Jarosława Gowina.

Nie musisz szukać długo by znaleźć w sieci klątwy pod adresem Tomasza Lisa, Jacka Karnowskiego czy kogokolwiek zaangażowanego w życie publiczne. 

To daje pewne zadowolenie. Bo skoro nie tylko ja nie mogę znieść widoku tego gościa, to znaczy że naprawdę jest okropny. 

Ten zdrajca Polski, złodziej i pachołek Unii Europejskiej.

Nie cierpię niecierpieć

Nienawiść, szyderstwo - prosty sposób na katalogowanie świata. Jeśli nie stoisz z prawej, to stoisz z lewej. Musisz, musisz zrobić krok w którąś ze stron. 

Nienawidzę tej gilotyny opinii!

Mam wielu znakomitych przyjaciół i znajomych z bardzo wyrazistymi poglądami. I właśnie dlatego jesteście moimi przyjaciółmi - nie zależy mi na relacji z osobą powtarzającą frazesy zasłyszane na ulicy. 

Jednocześnie widzę, jak czasem opieracie swoje opinie wyłącznie na tym, co serwują wam media.

To panująca choroba.

Ludzie śmieją się z Kaczora bo jest niski (choć Kwaśniewski jest tylko 3 cm wyższy) i z Komorowskiego, że wszedł na krzesło w japońskim parlamencie (choć to kłamstwo). 

Gronkiewicz Waltz nie powinna być prezydentem bo sepleni, a Korwin-Mikke to pajac bo chodzi w muszce. Każdy ma dziś swoją łatkę. Mordę. Pupę. Zwał jak zwał.

Najgorsze jest to, że fakty nie mają znaczenia. Liczy się tylko to co napisali w mediach z prawej i lewej strony. A obie strony są siebie warte!

Dla mnie Gazeta Polska i Fakt są takimi samymi brukowcami jak Wyborcza i Lisweek. 

 

 SAM ZNAJDŹ CHOĆ 1 RÓŻNICĘ

Wiem, że publicyści muszą być wyraziści. Nikt (?) nie będzie czytał nudnych obiektywnych analiz. 

Celem autora nie jest dziś treść o wysokiej jakości, ale klikalny tytuł. Zdaję sobie z tego sprawę jako czytelnik i twórca. Moje ostatnie 2 wpisy miały ponad 3 tysiące wejść - to dużo jak na mój skromny grajdołek. Treść była kiepska, ale tytuł ciekawił.

Podobnie jest z życiem publicznym.

Nie ciekawi nas cena gazu, stopa bezrobocia ani stan polskiej armii. Ale chętnie poczytamy o "Nowej wpadce Kopacz" czy "Pijanym pośle prawicy".

Nie mówię, że oglądanie tych bzdet jest zbrodnią. Czasem (jak w przypadku moich wpisów) może rozerwać i dać powód do śmiechu.

Ale niech nie daje powodu do nienawiści!

Nie daj sobą manipulować w tak prymitywny sposób. 

Nie nienawidź bo tak ci ktoś każe. 

Kiedy następny razem w rozmowie będziesz chciał powiedzieć coś o człowieku ze świecznika, zastanów się dobrze przed wydaniem osądu.

Dowcip o kocie prezesa rozbawi twoich znajomych, ale czy naprawdę domowe zwierzątko jest kluczem do odczytania osoby?

Czy zamiast kręcić klipy z Komorowskim wołającym szoguna, nie lepiej spytać o to, jakie jego wizyta przyniosła efekty dla polskich przedsiębiorców szukających rynku na dalekim wschodzie?

Marzę, marzę o dniu w którym ludzie z prawa i lewa będą "masakrować" się merytorycznymi argumentami zamiast wyzwiskami od pedałów i oszołomów.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz