4 kroki do znalezienia dziewczyny

Jeśli masz 29 urodziny i zaczynasz szukać dziewczyny, mam dla ciebie dwie informacje.
Dobrą i złą.
Dobra - nie jesteś już ciapą!
Zła - byłeś nią przez ostatnie kilka lat...
Pamiętaj jednak - nadzieja umiera ostatnia.




Udzielenie dziewczynie kilku rad co do szukania chłopaka jest bajecznie proste. Nie wiem czemu, po prostu jest.

Kiedy przychodzi radzić facetom, zaczynają się schody.

Najłatwiej byłoby mi opisać mój własny przypadek. Zapierająca dech w piesiach opowieść o facecie, który mimo przeciwności i "zasadzek złego losu" walczył o miłość swojej wybranki. Eh, tak.

Zrobiłbym to pewnie jakiś rok temu, kiedy na ten blog wchodziło kilkudziesięciu znajomych. Dziś sprawy mają się trochę inaczej a ja nie jestem gotowy na internetowy ekshibicjonizm. Poza tym moja żona zabiłaby mnie a potem kazała skasować posta. Więc po co?

Dlatego, żeby ułatwić sobie zadanie, nie będę pisał do wszystkich czytelników płci brzydkiej.

Piszę do Ciebie, 29-letni chłopaku. Stojący u progu czwartej dekady życia. Z pracą, mieszkaniem i pomysłem na siebie. Bez dziewczyny.

Piszę, chociaż możliwe, że nie istniejesz (a przynajmniej nie takim, jakim cię widzę). Jesteś kompilacją wszystkich tych gości, z którymi miałem i mam styczność.

A jak cię widzę?

Masz pracę w której spędzasz więcej niż 8 godzin dziennie.

Chodzisz do duszpasterstwa akademickiego (czyt. kółka wzajemnej adoracji) lub postakademickiego (czyt. "ostatnia szansa singla") a może na Filtrową do Opus Dei, gdzie jedyną kobietą jest ta z Guadelupe.

Rodzice kupili ci mieszkanie, które szczelnie wypełniłeś książkami.

Żyje ci się zarąbiście. Nikt nic od ciebie nie chce, po skończeniu studiów możesz robić na co tylko masz ochotę. Raz na jakiś czas wracasz do rodzinnego domu na mamusiny rosołek.

I żeby nie było - jesteś świetnym gościem. Chodzisz na imprezy, uprawiasz sport. Poznajesz nowych ludzi a czasem nawiązujesz dłuższe znajomości.

Nie będę Cię przekonywał, że warto jest znaleźć sobie kogoś. Sam już wiesz, że chcesz być w związku. Masz dość bycia wujkiem i siedzenia przy piwie kiedy inne pary bansują na parkiecie. 

Zamiast kazania przygotowałem dla ciebie kilka rad. 

Tak samo jak w przypadku kobiet - nie jestem ekspertem. Nie miałem setki dziewczyn a laski nie biegały za mną po mieście. Mam jednak swoje sposoby, które pozwoliły mi odnieść sukces. Mam też trochę (prawie 4 lata) doświadczenia w relacjach z kobietą. Dlatego skup się chłopie i posłuchaj co mam ci do powiedzenia. 

A być może znajdziesz to, czego szukasz.

ROZEJRZYJ SIĘ

Poważnie, rozejrzyj się dookoła.

Smutna (ale dla ciebie radosna!) prawda jest taka, że porządnemu facetowi dużo łatwiej znaleźć dziewczynę, niż przyzwoitej dziewczynie faceta.

Nas, facetów z zasadami, jest zwyczajnie mniej. 

Zastanów się czy w twoim otoczeniu nie ma osoby, co do której istnieje prawdopodobieństwo że też kogoś szuka. Dam głowę, że jeśli jesteś w miarę normalnym facetem, nie palisz i jesteś raczej smakoszem niż piwożłopem - jakaś bladolica już dawno zwróciła na ciebie uwagę. 

Jestem tego pewny jak braku nadziei na moją emeryturę. 

Dlatego zamiast zaczynać polowanie, dobrze przemyśl tę kwestię. Czy w pracy, wśród znajomych, gdziekolwiek, nie ma dziewczyny która chętnie pójdzie z tobą na kawę. I pogada. 

Ten punkt powinien rozwiązać problem 3/4 facetów. 

Może ci się wydawać, że znasz ją od dawna, że nic między wami nie zaiskrzyło. 

Jasne, że nie zaiskrzyło, skoro nie dałeś nawet szansy na zbliżenie! Ociepl waszą znajomość (stopniowo, nie wyskakuj przy lunchu z pierścionkiem) i zobacz co z tego wyjdzie.

JAK KINGSMAN

Widziałeś ten film?

Albo któregoś Bonda?

No na pewno. 

Wiesz czemu zdjęcie Pierce'a Brosmana wisiało nad biurkiem twojej mamy?

Nie tylko dlatego, że facet był kuloodporny i miał gładką buzię.

Wiedział też, jak się ubrać.

Nie chodzi oczywiście o to żebyś zaczął chodzić codziennie w garniakach. Ale warto zacząć pomyśleć o sobie. I o tym jak cię ludzie widzą. 

Nie będę się tutaj rozpisywał. Polecam ci za to stronę Michała Kędziory Mr. Vintage. Facet wydał też niedawno książkę Rzeczowo o modzie męskiej (za ok. 30zł przez net kupisz). Na blogu i w książce znajdziesz masę pomocnych porad.

Kilka na szybko:

  • Nie kupuj za dużych ubrań. Wiszą potem na tobie jak worek. Nie ma nic pedalskiego w dobrze dopasowanej koszuli

  • Krawat do koszuli z krótkim rękawem zostaw wujkom na chłopskie wesela

  • Dobre buty. Kobiety zawsze patrzą na buty. Pastuj, poleruj, usuń błoto

  • Nie bój się koloru. Czerwony krawat czy inny dodatek wyróżnią cię z tłumu

A jak już jestem przy wyglądzie.

Stary, dezodorant to nie prysznic. Co nie znaczy, że masz go nie używać. Byle z umiarem.

I radzę zainwestować w gumę do żucia.

Co do brody:

PIERWSZY KROK

No dobra, załóżmy że masz już kogoś na oku.

W pracy, na imprezie. Jesteś dobrze ubrany, nie wali ci z pyska i nie masz kłaków na twarzy.

Najtrudniejszym wyzwaniem jakie przed tobą stoi jest wykonanie pierwszego kroku.

I tutaj muszę być szczery. Będę brzmiał jak bufon, ale ci którzy mnie znają wiedzą, że to co mówię to czysta prawda.

Nigdy nie miałem problemu w nawiązywaniu relacji. Z facetem, kobietą, dzieckiem czy emerytem.

Dlatego ciężko mi wejść w rolę osoby, która miałaby trudność w odezwaniu się do kobiety.

Jeśli, nie wiem, pocą ci się ręce, trzęsą kolana czy coś takiego - nie licz na moją pomoc. Jedyne co mogę ci powiedzieć - próbuj, trenuj, może idź na jakąś terapię (?).

A może zwyczajnie nie wiesz jak zagadać?

Oto słuchaj teraz co ci powiem. Radziłem to ostatnio mojemu 7-letniemu chrześniakowi. Spróbował - zadziałało!

Podejdź, powiedz: "Cześć, jestem XYZ."

OK, to powinno pomóc. Wiem, że właśnie przeżyłeś szok, ale uwierz mi - te trzy słowa wystarczą.

Co dalej.

Jak już się poznaliśmy to nie wypada milczeć. Ty powinieneś być tym kto moderuje rozmowę. Nie będę ci mówił jak rozmawiać. Pamiętaj tylko, żeby unikać nast. błędów:

  • Patrz jej w oczy. W te oczy powyżej szyi. You know what I mean

  • Nie wypytuj jej o wszystko. Poczuje się jak na przesłuchaniu (wiem, że sam często popełniam ten błąd w rozmowie z nowopoznaną osobą)

  • Słuchaj efektywnie tego co mówi. Zapamiętuj, zadaj pytanie, przytakuj

  • Nie zanudzaj. Polityka, sport, wojna na Ukrainie i twoja magisterka jej nie obchodzą (choć mogą być wyjątki). 

  • Uważaj z poczuciem humoru. Żarty o Żydach i cyganach mogą nie śmieszyć jej tak jak twoich kumpli z pracy

RISERCZ

OK, jest nieźle.

Spotkałeś ją, rozmawialiście. Nie kazała ci spieprzać, nie dała w twarz po tym jak powiedziałeś skąd jesteś.

Teraz moja ostatnia rada.

Jeśli ta dziewczyna, z pracy, z przychodni czy ogródków działkowych, wydaje ci się sympatyczna - przedłuż tę znajomość.

Być może walnął cię piorun, serce zaczęło ci łomotać a kiedy się rozstawaliście czułeś jakbyś unosił się nad chodnikiem. To możliwe.

Ale jeśli w czasie rozmowy pomyślałeś "Hej, fajnie się z nią gada" albo "Hm, to ciekawa osoba" - to nie znaczy, że nic z tego nie będzie.

Miłość od pierwszego wejrzenia jest super. Wychodzi świetnie zwłaszcza na białym ekranie.

Ale w życiu jest trochę inaczej.

Poznałeś ją trochę? Poznaj lepiej.

Będą ci do tego potrzebne dwie rzeczy: jej numer telefonu i internet.

Jest duże prawdopodobieństwo, że dziewczyna o której mówimy ma konto na fejsie. Dobra nasza!

Pan Zuckerberg szybko wyśpiewa ci jakiej twoja nowa znajoma słucha muzyki, co "lubi" i kim są jej znajomi.

Trochę straszne, no nie? Gdybyś jakieś 10 lat temu w taki sposób podrywał dziewczynę, skończyłbyś pewnie na dołku. A tutaj proszę - wszystkie potrzebne informacje w jednym miejscu. Dostępne dla każdego.

Nie wahaj się i zrób taki mały risercz. To pomoże ci w przyszłości nawiązać w rozmowie do wspólnych zainteresowań. A może lubi jakiegoś reżysera, którego film właśnie wchodzi do kina? A ty masz akurat dwa bilety...

I tu przyda ci się druga rzecz, czyli jej numer telefonu. To jest czasem kluczowe, zwłaszcza gdy dziewczyna nie ma FB.

Kiedy chciałem zdobyć numer do mojej obecnej żony, zwyczajnie podwędziłem jej telefon.

Nie namawiam cię do niczego, ale bądź skuteczny!

Dobra, to tyle.

Jako facet nie lubię czytać długich wpisów. Dlatego starałem się być zwięzły.

Oczywiście, zaraz jakaś ciapcia napisze, że od kilku miesięcy stosuje te metody i nie znalazł jeszcze miłości swojego życia.

Przyjacielu, nie bądź jak on.

Miłość twojego życia nie kopnie cię w tyłek z nienacka. Musisz nad nią pracować. Nie przez kilka miesięcy, ale całe życie.

I nie sam.





7 komentarzy:

  1. Ojej. Mieszam przy Filtrowej, przegrałem życie :D W każdym razie dzięki za porady ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo :)

      Myślę, że "Filtrową" odczytają poprawnie tylko nieliczni ;)

      Usuń
  2. Hahaha! Dobre, dobre! Jako kobieta gratuluję :D Argument Filtrowej trafiony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki!
      Co nie znaczy, że jak ktoś chodzi na Filtrową to jest skazany na samotność ;)

      Usuń
  3. Z tym riserczem na fejsie to moim zdaniem jeden z gorszych pomysłów, jakie można komukolwiek zaproponować. Takie rozeznanie sprawia, że albo eliminujemy część tematów do rozmowy - wiemy, że lubi podróżować, wiemy, gdzie była, wiemy, jakiej słucha muzyki, więc albo o to zwyczajnie nie zapytamy, albo będziemy musieli kłamać i udawać, że jeszcze tego nie wiemy, i pytać jakby nigdy nic, co na dzień dobry stawia nas na kiepskiej pozycji i jednocześnie odbiera przyjemność z rozmowy. Niby wszyscy wiedzą, że na fejsie te informacje są publicznie dostępne, a jednak jeśli powiedzielibyśmy wprost, że przeglądaliśmy jej profil i badaliśmy, co lubi robić, to wyjdziemy na jakichś maniaków. Z powyższych powodów nigdy nie używam fejsa do dowiadywania się czegoś o nowopoznanej osobie, i nie chodzi tu tylko o relacje damsko-męskie :) Wall i galeria zdjęć są dobre dla osób, które już się znają, żeby wymieniać informacje, a strona informacyjna profilu jest dobra głównie dla fejsa, żeby mógł na tej podstawie profilować reklamy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe spojrzenie.
    Rzeczywiście, w pewnych sytuacjach wcześniejsze poznanie zainteresowań osoby, którą chcemy poznać może być trochę kłopotliwe...

    Ale to zależy od podejścia!
    Nie chodzi przecież o to, żeby nauczyć się na pamięć wszystkich piosenek jej/jego ulubionego zespołu! Pisząc o riserczu chciałem dać sposobność nieśmiałym do znalezienia wspólnego tematu do rozmowy.
    Dla niektórych to nie łatwe.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mojej żony nadal nie śmieszą kawały o gejach, żydach i cyganach, choć znam same najlepsze :) np. jak można nazwać cygana bez rąk? - godnym zaufania.
    Wielkie uznanie za podjęcie trudnego wątku singielstwa w czasach gdy za każdym rogiem czai się ktoś samotny, kto udaje że mu tak dobrze, choć bardzo by chciał by było inaczej i gotów jest rzucić się do gardła za stwierdzenie, iż w chrześcijaństwie nie ma czegoś takiego jak powołanie do samotności.
    Po prostu takiego nie ma. Zapamiętajcie czytelnicy i w tym świetle rozważajcie temat. Dla wszystkich zagotowanych od razu wyjaśnienie. Chrześcijaństwo przedstawia Boga jako osobę składającą się z 3 które łączą wzajemne relacje. Tego samego (relacji((miłości))) Bóg oczekuje od nas w stosunku do Siebie i w stosunku do siebie nawzajem. Inaczej nie aktualizujemy tego co czyni z nas również osoby. Stąd istnieje powołanie małżeńskie, oczywiste, kapłańsko-zakonne (budowanie relacji głównie z Bogiem i ludźmi) oraz - to określenie lubię - powołania społeczne. Powołania do bycia 40 latką/tkiem jeżdżącą na wycieczki z nurkowaniem z nadmiaru kasy, w kawalerce z hobby i własnym psem i pracą w korporacji po prostu w chrześcijaństwie nie ma. Występuje ono w praktyce jako konsekwencja braku zaangażowania w życiu. Zaangażowania w co konkretnie? Trudno powiedzieć, każdy musi rozeznawać samemu w co ma się zaangażować dając miłość innym osobom. Bycie wolontariuszem WOŚP raz do roku nie spełnia powyższego kryterium właściwego poziomu zaangażowania.
    Karol R

    Ps. Boję się przeglądania tych znajomych z FB bo sam czasem załamuję się kogo tam mam i co oni robią, albo kto jest u moich interesujących znajomych, chociaż ogólnie rada w punkcik z tym przeglądaniem dostępnych w sieci informacji.

    OdpowiedzUsuń