Życio-podobnie

Na śniadanie zjadasz sero-podobne blade plastry, mięso-podobną szynkę lub parówki, które z czystym sumieniem mógłbyś oddać swojej sąsiadce wegetariance.


Popijasz to wrzątkiem, którym wcześniej zalałeś herbato-podobną sieczkę.


Jedziesz na uczelnię lub do pracy ulico-podobnym pasmem dziur, mijając po drodze miasto-podobną przestrzeń, która atakuje cię metrami kwadratowymi reklamo-podobnych obrazków.


W pracy i na wykładzie wykonujesz praco-podobne czynności, o których celowości boisz się myśleć.


Na obiad zjadasz coś pizzo-podobnego, pierogo-podobnego lub wpadasz do maka na obiado-podobną sztywną papkę ziemniaczaną i hamburgero-podobny placek z Bóg-wie-czego.


Wracasz do domu prowadząc rozmowo-podobną konwersację na smartfonie.


Wieczorem dla relaksu otwierasz piwo-podobne siki i organizujesz spotkanio-podobny meetiing na FB, prowadząc dyskusjo-podobne spory pod czyimś mądro-podobnym wpisem.


Więc nie dziw się dziewczyno, że wokoło masz faceto-podobne cioty i ty chłopaku, że otaczają cię kobieto-podobne plastikowe lale.


Taki los.



P.S.: Z uwagi na smutny post, mem na końcu na poprawę humoru:


2 komentarze: