Mój pierwszy raz

Niedzielny wieczór a zatem czas najwyższy by zabrać się za pracę domową!

Tak jest. Po dwóch latach znowu zacząłem naukę. I to nie byle gdzie ale - ba! - w Poczdamie!


Zapisałem się ostatnio na kurs: The future of storytelling na stronce poleconej przez znajomego (dzięki Jasiu!). Zainteresowani znajdą tam masę innych interesujących kursów - polecam.


Po pierwszych zajęciach sympatyczna pani profesora zadała pracę domową:


Please think about which story you have read, seen, listened to, played or experienced has impressed you most in your life. … Which story can you still very well remember? Write down both, the summary of this story (what you remember of the story, not what Wikipedia says.. :) and – on the other hand: – what made it so special to you that you can still remember it.


Zamiast pisać do szuflady odrobię pracę domową tutaj. A ponieważ takie creative task będzie co tydzień, to mam nadzieję, że publiczne odrabianie zmotywuje mnie do pracy :)



Zastanawiałem się długo nad najważniejszym opowiadaniem w moim krótkim życiu....

Bullshit!

A gdzie tam, wcale się nie zastanawiałem. Od razu wiedziałem, że największy wpływ miała na mnie książka Ferdynand Wspaniały przeczytana gdy miałem 9-10 lat. 


Nie Władca Pierścieni? Nie Wojna i pokój? Nie Historia Mazowsza t. 1???

Otóż nie.

Książka Ludwika Kerna o psie, któremu śni się że jest człowiekiem wywróciła mi świat do góry nogami i otworzyła oczy na zupełnie nową rzeczywistość (jakkolwiek idiotycznie by to nie brzmiało).

Oczywiście, że za Chiny Ludowe nie pamiętam fabuły, z trudem przypomniałem sobie nawet tytuł! Pamiętam za to co innego - to była moja pierwsza książka-bajka fantasy, si-fi czy cholera wie jak ten gatunek nazwać.


Jasne, oglądałem pewnie jakieś bajeczki, muminki, smerfy etc. Ale ta książka miała prawdziwą fabułę, a 9-latkowi wydawała się pełna jakiejś głębi (w porównaniu do smerfów, ma się rozumieć). Psisko, otoczone na co dzień ludźmi, chciało się wybić, zostać kimś innym, kimś ważnym i ściskać dłonie elegancko ubranych gentelmanów popijających szampana. Kurde, to była pierwsza książka, z której bohaterem mogłem się utożsamiać!


Poza tym,  po raz pierwszy zobaczyłem, że książki można pisać o wszystkim a autor może robić z czytelnikiem co mu się żywnie podoba. Wzbudzać emocje, rozbawiać, zmuszać do myślenia. Przez pryzmat psiego marzenia można np. pokazać relacje między ludźmi, ich plany i nierealne czasem sny.

Potem podobne wątki znalazłem u Pratchetta (przy całej oczywiście różnicy poziomów).


Bez dwóch zdań, Ferdynand Wspaniały podziałał na moją wyobraźnię bardziej niż wszystkie panie polonistki razem wzięte.


Gdyby nie on, pewnie nie byłoby tego bloga.



1 komentarz:

  1. Nie ma za co :) Niesamowite co internet ma do zaoferowania. A tutaj podziele sie jesze linkiem, bo warto. https://iversity.org/c/6?r=9e746

    OdpowiedzUsuń