Kto mnie odwiedził o 4 rano

Wczoraj odwiedził mnie dziadek.


Niezły z niego jajcarz, napędził mi stracha. Nie spodziewałem się go, i to z samego rana!


Są osoby, które swoim kształtem dążą do doskonałości - czyli kuli. Dziadek jest jedną z nich.

Jest okrąglutki jak pączek wyjęty z oleju.


Często wisi na płocie wypatrując gości.

Częściej siedzi za stołem, prowadząc przez okno stały nadzór nad ruchem ulicznym.



Przy ładnej pogodzie z drewnianą ciupago-laską spaceruje po podwórku.

Kota nakarmi, z psami się po przedrzeźnia, potem do bramy tup,tup,tup i wygląda na wnuki.


Może przyjadą.



A wnuki siedzą w stolicy i ani myślą dziadka odwiedzić.

Bo o czym z nim gadać?

Średnio zna się na telefonach, profilu na facebooku nie ma...

Na bieżąco jest tylko z kodeksem karnym (dzięki Annie Marii Wesołowskiej).

Więc przyjeżdżają raz na jakiś czas.


Dziś dziadek czeka na wnuki, ale już w innym miejscu.

Zmarł trzy tygodnie temu.


Fajnie, że wpadłeś się pożegnać.

Pa, dziadku.




2 komentarze: