Instrukcja obsługi jesiennego wieczoru

Eh, pięknie wygląda Warszawa po małej piątkowej mżawce.

Ulice błyszczą, alejami w stronę Pruszkowa ciągnie sznur migających czerwonych punktów a wiatr macha wesoło sygnalizacją świetlną.


Nic tylko usiąść w fotelu, opatulić się kocem i chwycić książkę.


Tutaj mógłbym wkleić listę książek wartych przeczytania, jakieś 100 pozycji zestawionych przez czytelników amazona, literackich jajogłowych czy inne szacowne gremium.

Ale to znaleźć można na innych blogach, np. tutaj: To read them all!


Zamiast książek polecam autora: Terry Pratchett.


To idealny towarzysz na jesienne wieczory.


Facet stworzył własny świat, zapełnił go treścią: postaciami, legendami, bogami etc. ale najlepsze, że zrobił to z olbrzymim jajem. Jestem pewien, że nawet ludzie, którzy gardzą fantastyką znajdą w nim coś dla siebie.



Cenię go za umiejętność pisania w prosty sposób o skomplikowanych sprawach. Pratchett wyjaśnił mi zasadę działania prasy, banku i poczty. A przy tym ubawił.


Poza tym pełnymi garściami czerpie z Szekspira i Dickensa. Być może jego świat dysku unosi się na grzbiecie czterech słoni stojących na gigantycznym żółwiu, ale czasami tamte realia i stosunki między ludźmi do złudzenia przypominają nasze.


Dlatego zachęcam, a żeby zachęcić, kilka najlepszych cytatów:


 

Noc była czarna jak wnętrze kota. Można by uwierzyć, że właśnie w taką noc bogowie przesuwają ludzi niczym pionki na szachownicy losu. Pośród tej burzy żywiołów ogień migotał pod ociekającymi krzewami kolcolistu jak obłęd w oczach łasicy. Oświetlał trzy przygarbione postacie. Kiedy zabulgotał kociołek, ktoś zajęczał przeraźliwie:
- Rychłoż się zejdziem znów? Zapadło milczenie.
Aż w końcu ktoś inny odpowiedział tonem o wiele bardziej zwyczajnym:
- Myślę, że dam radę w przyszły wtorek. 





Edukacja na Niewidocznym Uniwersytecie działała uświęconą przez wieki metodą umieszczania dużej grupy młodych ludzi w pobliżu dużego zbioru książek, w nadziei że coś przejdzie z jednych na drugich. Tymczasem zainteresowani młodzi ludzie najchętniej umieszczali się w pobliżu oberży i tawern - z tego samego powodu. 








- Czy to ten moment, kiedy całe moje życie przesuwa mi się przed oczami?
NIE TEN MOMENT BYŁ PRZED CHWILĄ.
- Kiedy?
TO MOMENT, rzekł Śmierć, POMIĘDZY PAŃSKIMI NARODZINAMI A PAŃSKIM ZGONEM. 






 



Po co obiecywać, że zrobi się, co jest możliwe? Każdy może zrobić to, co jest możliwe. Trzeba obiecać, że dokona się niemożliwego, ponieważ czasem niemożliwe staje się możliwe, jeśli tylko znajdzie się właściwy sposób. A gdyby nawet nie, to przynajmniej często udaje się poszerzyć granice możliwości. A jeśli się przegra... No cóż, to przecież było niemożliwe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz