Dlaczego odmówiłem premierowi

Tysiąc wejść. Znaczy - zostałem gwiazdą internetów.

Właśnie dzwonił premier z zaproszeniem na kolację. Panie premierze - post się sam nie wstawi. Sorki, inną razą.


Niedawno na imieniny dostałem książkę Tomasza Tomczyka Bloger

Absolutnie nie kojarzyłem człowieka wcześniej. A to dlatego, że nigdy żadnego bloga nie czytałem.

Tomczyk vel. Kominek jest ponoć najpopularniejszym blogerem w Polsce (no sorry, a nie Kasia Tusk???).

A sama książka jest poradnikiem o tym jak napisać bloga i na tym zarobić.

Dziś skończyłem czytać. No cóż. Nie ma sensu pisać recenzji, pewnie jest ich masa bo to nie nowość na rynku wydawniczym. Generalnie, książka ciekawa. Zwróciła moją uwagę na kilka kwestii z których nie zdawałem sobie sprawy.

Powód

Po co człowiek pisze bloga? Kominek pisze dla forsy, sławy etc. Podobno od kiedy tylko zaczął tworzyć, myślał o profesjonalnym blogowaniu.
Kurcze, fajnie byłoby kiedyś trzepać kasę na samym pisaniu. Ale jakbym miał siedzieć przed kompem 12 godz/dobę, pisać pod presją 2 posty dziennie i wrzucać jakieś bannery reklamowe na tę stronę - to chyba nie, dzięki. Szanuję tych którzy zarabiają - praca jak każda inna. Ale ja 1) raczej nie mam na to szans, 2) mam dość reklam na innych stronach żeby je jeszcze wrzucać tutaj.

Ja zacząłem pisać z 2 powodów.
1) Lubię pisać. I już. Od szczeniaka tak mam, skrobałem coś na papierze w każdej wolnej chwili. Opowiadania, pierdółki, dzienniki. Lubię i już. To porządkuje myśli i uspokaja.

2) Na spotkaniu u znajomych kolega powiedział: Rukat, z tym bajerem jakbyś założył kanał na you tube byłbyś gwiazdą. Powiedziałem: OK, pożycz kamerę. Po podłączeniu sprzętu nie mogłem rozpoznać na kompie własnej twarzy (może sterowniki, może kamera a może po prostu nie mam medialnej facjaty?). Uznałem zatem - dobra, nie na you tube to może na jakimś blogu.

Temat

 Jak już mam pisać to o tym o czym mam choć blade pojęcie. Dlatego na warsztat wziąłem Warszawę. Taką jaką ją widzę - z aromatem przypalonego sera na Dworcu Centralnym i krzywym chodnikiem w Alejach.

Ludziska

No nie powiem, niemała to przyjemność widzieć, kiedy ktoś czyta to co napisałeś. OK, większość pewnie wchodzi tu przypadkiem, część z ciekawości co tam Rukat naskrobał, a może ktoś liczy na intymne szczegóły. Jeśli chociaż jedna osoba po przeczytaniu jakiegoś posta powie - kurde, faktycznie! to będzie mój sukces.
Oczywiście, miło też zobaczyć komentarze pod tekstem. Jednak, jak rzecze Kominek, jak nie ma czego komentować to nie będzie komentarzy. No to będę pisał więcej.


Poza tym w książce Tomczyka dużo jest cennych porad np. odnośnie częstotliwości publikowania, tytułowania czy zawartości. Mi się przydały. Także polecam.


Że podniecam się po dwóch miesiącach pisania bloga?
Jasne, że tak!
Podoba mi się to i nie zamierzam przestać.
Tutaj moja megalomania znajduje upust i zamiast skupiać na sobie uwagę w towarzystwie, mogę to robić bez szkody innych w necie.

No i te telefony z prasy z prośbą o wywiady...


Żeby nie było, że sam tekst - na końcu odchamiacz.
Oto co mi zostało z Szalonych Dni Muzyki:



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz