Dzień Dobry!

Dzień Dobry!


Dwa proste słowa.


Wypowiadam je od rana: do żony, kolegów z pracy, kuriera z przesyłką i odbierając telefon.

Więc czemu nie miałbym powiedzieć: Dzień dobry! sąsiadowi mijanemu na klatce czy na podwórku?


Skoro mówię te słowa wchodząc do fryzjera czy stając przed kasą w Biedrze, to czemu mam milczeć mijając człowieka z którym mieszkam, prawda - nie w jednym mieszkaniu - ale przecież w jednym domu/kamienicy?


Pewien znajomy uważa, że to wieś mówić do obcych ludzi Dzień dobry. Powiadam wam - to wieś nie mówić nic! Mijać ich obojętnie, jak ludzi rozdających ulotki.

I nie chodzi nawet o budowanie jakiejś wspólnoty, siedzenie przy ognisku i śpiewanie harcerskich piosenek.

To po prostu kwestia kultury. Mówiąc - Dzień dobry - życzę komuś dobrego dnia.

Kiedy mieszkałem na Hucie, w tzw. trójkącie bielańskim, wszyscy mówili sobie Dzień dobry. Dresy siedzące na ławce, facet wyprowadzający psa w piżamie i babcie kursujące pomiędzy Lidlem a piekarnią. Wszyscy. I to było miłe.


Teraz, przy Alejach, Dzień dobry słyszę bardzo rzadko.

Dlatego zacząłem sam - ilekroć mijam kogoś w bramie i na klatce - mówić Dzień dobry. 

Jedni odpowiadają, inni przechodzą mimo. Ale tych pierwszych jest więcej - i to cieszy.


Mówiąc sąsiadowi Dzień dobry, zamieniam powoli miejsce w którym mieszkam z wielkiego ula albo magazynu łóżek i lodówek - w coś więcej. Coś jak dom.

A poza tym, miło jest kiedy ktoś życzy Ci rano Dobrego dnia...


Mówmy sąsiadom Dzień dobry! :)



1 komentarz:

  1. Michał, baaardzo trafne spostrzeżenie. I to niestety smutna polska rzeczywistość. W Niemczech wchodzisz na jakiś mały przystanek, zwłaszcza o jakiejś kosmicznie wczesnej godzinie, KAŻDY towarzysz niedoli jadący do pracy powie "Morgen". Wychodzisz ze sklpeu, każdy życzy Ci miłego dnia. Każdy wyprowadzany przez psa też. Każdy się uśmiechnie. To smutne, że idąc polskim chodnikiem i uśmiechając się do kogoś, o tak, żeby było miło, popatrzą na Ciebie jak na wariata a i jeszcze po pysku można czasem oberować. Niedawno znajoma była uczestnikiem sytuacji: zatrzymała się w jednym z Gdańskich hosteli. Wracała tam późnym wieczorem, przed wejściem stała grupa chłopaków palących papierosy. Podchodząc do nich i wyciągając klucze od drzwi, powiedziała "dobry wieczór". Zgadnij ilu odpowiedziało...

    OdpowiedzUsuń